Dzień dobry:)
Jako, że mamy już oficjalnie wiosnę, wygrzebałam mój ukochany lakier by świętować odejście zimy <3
MIYO Baby Blue to pastelowy niebieski lakier o kremowym wykończeniu. Do pokrycia płytki potrzebujemy trzech warstw, co w przypadku pasteli jest i tak dobrym wynikiem;)
Maluje się przyjemnie, trwałość około 3 dni.
Mój egzemplarz ma około dwóch lat i niestety czas się z nim rozstać. Zostały naprawdę marne resztki i nie chce ze mną współpracować. Dlatego proszę o wyrozumiałość w przypadku gdy zobaczycie jakieś niedociągnięcia, to staruszek;) Bardzo żałuję, że nie mam dostępu do tych lakierów, poczyniłabym dożywotnie zapasy bo naprawdę go kocham i za każdym razem zbieram masę komplementów za kolor:)
Niemniej nadal zostaje moim ulubionym lakierem, szukam zamiennika, może pomożecie?
sobota, 22 marca 2014
czwartek, 27 lutego 2014
Kropki, zaskoczone? :D
Paznokcie się rozdwajają, skórki wołają o pomstę do nieba, a blog zarósł kurzem...
Jednak serce się kraje, gdy obok centrum dowodzenia (czyt. biurka) stoją koszyczki z masą dzieciaków (czyt. lakierów) i proszą się o zainteresowanie.
Tak więc po okresie totalnej paznokciowej ignorancji przystąpiłam do dzieła. Miało być tłustoczwartowo, słodko, pomysłowo i kreatywnie... cóż, wyszło jak zawsze:D
Kropki są zawsze dobrym wyjściem, wypadłam z wprawy i są koślawe, top zbąblił, ale cieszę się, że pokonałam lakierową niemoc, oby było tylko lepiej!
Wybaczcie tego okropnego kłaczka, nie zauważyłam go wcześniej:<
W ramach przeprosin pokazuję właścicielkę owego włosa, przywitajcie Buzię <3 :D
Mięta- Golden Rose Paris 236
Róż (fiolet? :D)- Essie Bond with Whomever
Jednak serce się kraje, gdy obok centrum dowodzenia (czyt. biurka) stoją koszyczki z masą dzieciaków (czyt. lakierów) i proszą się o zainteresowanie.
Tak więc po okresie totalnej paznokciowej ignorancji przystąpiłam do dzieła. Miało być tłustoczwartowo, słodko, pomysłowo i kreatywnie... cóż, wyszło jak zawsze:D
Kropki są zawsze dobrym wyjściem, wypadłam z wprawy i są koślawe, top zbąblił, ale cieszę się, że pokonałam lakierową niemoc, oby było tylko lepiej!
Wybaczcie tego okropnego kłaczka, nie zauważyłam go wcześniej:<
W ramach przeprosin pokazuję właścicielkę owego włosa, przywitajcie Buzię <3 :D
Mięta- Golden Rose Paris 236
Róż (fiolet? :D)- Essie Bond with Whomever
wtorek, 11 lutego 2014
Organique balsam do ciała z masłem shea, mój must have pielęgnacji skórek
Dzień dobry!
Suche i zaniedbane skórki wokół paznokci potrafią zniszczyć nawet najpiękniejszy manicure, dlatego przywiązuję dużą uwagę by były zawsze wypielęgnowane. Posiadam kilka produktów przeznaczonych konkretnie do skórek, lecz moim zdecydowanym ulubieńcem jest o dziwo balsam do ciała:)
Balsam do ciała z masłem shea Organique to moje największe pielęgnacyjne odkrycie ostatnich lat.
Mamy do wyboru kilka(naście?) wersji zapachowych, ja po raz kolejny zdecydowałam się na grecki.
Od razu muszę wspomnieć, że zapach jest intensywny i utrzymuje się przez kilka godzin, nawet po umyciu rąk.
Jeśli chodzi o konsystencję mamy tutaj do czynienia z gęstą pastą która rozpuszcza się pod wpływem ciepła naszych dłoni.
Jest to najlepszy nawilżacz jakiego było mi dane używać. Wmasowując balsam w skórki i dłonie kilka razy dziennie nie ma mowy o żadnym wysuszeniu lub zadziorkach przy skórkach. Skóra jest miękka i nawilżona.
Sprawdza się również doskonale przy nawilżaniu suchych miejsc na ciele, zdarza mi się używać do na stopy, łokcie i kolana, przy regularnym używaniu problem znika w przeciągu kilku dni.
Jest również niesamowicie wydajny, ilość widoczna na zdjęciu wystarcza mi na około cztery miesiące używania na dłonie, zapłaciłam za niego około 8 złotych. Gdyby cena była niższa używałabym go do całego ciała, jednak 100 gramów to koszt około 25 złotych, a ja mam solidną powierzchnię do balsamowania;)
Podsumowując, jeśli szukacie silnego nawilżacza do skórek i dłoni, jak najbardziej polecam <3
Suche i zaniedbane skórki wokół paznokci potrafią zniszczyć nawet najpiękniejszy manicure, dlatego przywiązuję dużą uwagę by były zawsze wypielęgnowane. Posiadam kilka produktów przeznaczonych konkretnie do skórek, lecz moim zdecydowanym ulubieńcem jest o dziwo balsam do ciała:)
Balsam do ciała z masłem shea Organique to moje największe pielęgnacyjne odkrycie ostatnich lat.
Mamy do wyboru kilka(naście?) wersji zapachowych, ja po raz kolejny zdecydowałam się na grecki.
Od razu muszę wspomnieć, że zapach jest intensywny i utrzymuje się przez kilka godzin, nawet po umyciu rąk.
Jeśli chodzi o konsystencję mamy tutaj do czynienia z gęstą pastą która rozpuszcza się pod wpływem ciepła naszych dłoni.
Jest to najlepszy nawilżacz jakiego było mi dane używać. Wmasowując balsam w skórki i dłonie kilka razy dziennie nie ma mowy o żadnym wysuszeniu lub zadziorkach przy skórkach. Skóra jest miękka i nawilżona.
Sprawdza się również doskonale przy nawilżaniu suchych miejsc na ciele, zdarza mi się używać do na stopy, łokcie i kolana, przy regularnym używaniu problem znika w przeciągu kilku dni.
Jest również niesamowicie wydajny, ilość widoczna na zdjęciu wystarcza mi na około cztery miesiące używania na dłonie, zapłaciłam za niego około 8 złotych. Gdyby cena była niższa używałabym go do całego ciała, jednak 100 gramów to koszt około 25 złotych, a ja mam solidną powierzchnię do balsamowania;)
Podsumowując, jeśli szukacie silnego nawilżacza do skórek i dłoni, jak najbardziej polecam <3
czwartek, 30 stycznia 2014
Eveline miniMax 411
Puk puk, pamięta mnie jeszcze ktoś? :D
Cisza spowodowana była okropnym złamaniem paznokcia, którego nie dało się niestety sensownie wypiłować. Jako, że od jakiegoś czasu miałam w planach lekki romans z innym kształtem, więc raz się żyje.
Tym sposobem obecnie mam pseudomigdałki, które mam zamiar zapuścić i wypiłować tak, by wyglądały dobrze.
Jednak na pewno za jakiś czas wrócę do kwadratów:)
Dopiero teraz, gdy piszę tę notkę zauważyłam, że ostatnio mojego bloga przejęły holosie:)
Dzisiaj kolejna perełka od Eveline właściwościami nie różni się od malinowej 413, którą pokazywałam tutaj:)
Lekko fioletowe, rozproszone holo moim zdaniem wygląda bardzo elegancko:)
Jeśli chodzi o kwestie techniczne, widzicie trzy cienkie warstwy lakieru. Pomalowałam trzy dni temu, zero odprysków, końcówki się nie starły. Nie wiem jednak czy to zasługa lakieru, czy nowego kształtu? :)
Co o nim myślicie? Im dłużej na nie patrzę, tym bardziej tęsknię za kwadratami:D
Pozdrawiam:*
Cisza spowodowana była okropnym złamaniem paznokcia, którego nie dało się niestety sensownie wypiłować. Jako, że od jakiegoś czasu miałam w planach lekki romans z innym kształtem, więc raz się żyje.
Tym sposobem obecnie mam pseudomigdałki, które mam zamiar zapuścić i wypiłować tak, by wyglądały dobrze.
Jednak na pewno za jakiś czas wrócę do kwadratów:)
Dopiero teraz, gdy piszę tę notkę zauważyłam, że ostatnio mojego bloga przejęły holosie:)
Dzisiaj kolejna perełka od Eveline właściwościami nie różni się od malinowej 413, którą pokazywałam tutaj:)
Lekko fioletowe, rozproszone holo moim zdaniem wygląda bardzo elegancko:)
Jeśli chodzi o kwestie techniczne, widzicie trzy cienkie warstwy lakieru. Pomalowałam trzy dni temu, zero odprysków, końcówki się nie starły. Nie wiem jednak czy to zasługa lakieru, czy nowego kształtu? :)
Co o nim myślicie? Im dłużej na nie patrzę, tym bardziej tęsknię za kwadratami:D
Pozdrawiam:*
czwartek, 16 stycznia 2014
China Glaze When Stars Collide
Dzień dobry!
Dzisiejszym bohaterem jest mój pierwszy lakier China Glaze, za który jeszcze raz bardzo dziękuję (Aga:*).
Efekt holo w tym lakierze nie jest mocny, ale mnie osobiście zadowala i uważam, że jest śliczna.
Jedyny minus moim zdaniem to aplikacja... Baza w tym przypadku uniemożliwia malowanie. Marze się, powstają jakieś nieestetyczne kluski:D
Jednak na gołym paznokciu nie ma takich problemów. Na zdjęciach widzicie głównie dwie warstwy, na kilku paznokciach dodałam trzecią:)
W świetle naturalnym wygląda przeciętnie, jednak moc żarówek uwydatnia w nim wszystko co najlepsze:)
A Wam jak się podoba?
W naturalnym "świetle":

sobota, 11 stycznia 2014
Spokojnie i grzecznie:)
Po ostatnich lakierowych szaleństwach zachciało mi się czegoś w kolorze nude. Na paznokciach widzicie cztery warstwy lakieru Flormar o numerku M124 oraz jedną warstwę mojej ukochanej mgiełki Simple Beauty 016.
Flormar to pierwszy lakier tej firmy w moich zbiorach. Szefowa:*
Maluje się całkiem przyjemnie, chociaż wymaga wielu warstw. Nic jednak nie glucieje ani nie rozmazuje się w trakcie aplikacji, więc wybaczam mu to:D
Simple beauty pokazywałam już TUTAJ. Powtórzę się, ale co tam. To jest mój ukochany skarb lakierowy<3 Uwielbiam! Oszczędzałam jak mogę, ponieważ zostało mi jej bardzo mało, jednak pewna dobra duszyczka (Aga: buzi dla Ciebie:*) zapewniła mi dostawę:)
Tak więc znowu powraca do łask!:D
Koniec gadania, czas na zdjęcia, buziaki:*
Znowu sztucznie światło, echh... Gdzie to słońce ja się pytam?!:D
Flormar to pierwszy lakier tej firmy w moich zbiorach. Szefowa:*
Maluje się całkiem przyjemnie, chociaż wymaga wielu warstw. Nic jednak nie glucieje ani nie rozmazuje się w trakcie aplikacji, więc wybaczam mu to:D
Simple beauty pokazywałam już TUTAJ. Powtórzę się, ale co tam. To jest mój ukochany skarb lakierowy<3 Uwielbiam! Oszczędzałam jak mogę, ponieważ zostało mi jej bardzo mało, jednak pewna dobra duszyczka (Aga: buzi dla Ciebie:*) zapewniła mi dostawę:)
Tak więc znowu powraca do łask!:D
Koniec gadania, czas na zdjęcia, buziaki:*
Znowu sztucznie światło, echh... Gdzie to słońce ja się pytam?!:D
niedziela, 5 stycznia 2014
Eveline miniMAX 413
Dzień dobry:)
Dzisiaj pokażę Wam jeden z lakierów, który dorwałam w Rossmannie podczas promocji -40%.
Bardzo długo polowałam na holograficzne lakiery od Eveline, jednak nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Strasznie się ucieszyłam, gdy w końcu udało mi się je dorwać, tym bardziej, że były w promocji:)
Eveline 413 kojarzy mi się z malinowym sorbetem. Efekt holo jest baaaaardzo słaby, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. I tak jest śliczny:P
Na zdjęciach widzicie dwie warstwy. Konsystencja jest nieco rzadka, nie sprawia jednak kłopotu przy nakładaniu lakieru. Zmywanie również bez zastrzeżeń, więc czego chcieć więcej? :)
Dzisiaj pokażę Wam jeden z lakierów, który dorwałam w Rossmannie podczas promocji -40%.
Bardzo długo polowałam na holograficzne lakiery od Eveline, jednak nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Strasznie się ucieszyłam, gdy w końcu udało mi się je dorwać, tym bardziej, że były w promocji:)
Eveline 413 kojarzy mi się z malinowym sorbetem. Efekt holo jest baaaaardzo słaby, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. I tak jest śliczny:P
Na zdjęciach widzicie dwie warstwy. Konsystencja jest nieco rzadka, nie sprawia jednak kłopotu przy nakładaniu lakieru. Zmywanie również bez zastrzeżeń, więc czego chcieć więcej? :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)














